wtorek, 1 grudnia 2015

Felicyty II Deep Ocean i warsztaty

Kochani.
Na fali szycia kolczyków Felicyty i tego, że strasznie mi się spodobały uszyłam drugie. Na podstawie tego samego wzoru powstał głęboki ocean. Tym razem nie mam zamiaru nikomu oddawać kolczyków. Będą moje ;-D i tylko moje w moim ulubionym kolorze czyli niebieskim. Niewykluczone że w przyszłości powstaną też inne kolory.
A co do kolorów i pytania z poprzedniego wpisu.  To jednak fuksjowy zdobył moją sympatię  i muszę jeszcze coś z niego uszyć.

Wiem że tym razem zdjęcia nie są najlepsze jednak pogoda ostatnio nas nie rozpieszcza a mój czas też jest ograniczony.
Do zrobienia tych kolczyków użyłam ciemnoniebieskich sznurków pegi i szary sznurek chiński. Szklane kulki w centrum oplotłam koralikami toho w kilku kolorach. Mamy tu też szklane fasetowane kuleczki, i super duo. (chyba o niczym nie zapomniałam)



W sobotę 28 listopada byłam na warsztatach sutaszu organizowanych przez Royal Stone.
Było wspaniale. Bardzo miła atmosfera i wspaniała pani prowadząca, która kompetentnie i jasno wytłumaczyła najważniejsze zagadnienia związane z sutaszem. W końcu dowiedziałam się o co chodzi z prawą i lewą stroną sznurka ;-)
W kolejnym poście postaram się pokazać co uszyłam na warsztatach. (dziś zdjęcia wyszły tak marnie że szkoda było wstawiać mi je na bloga)  dla mnie nie bez znaczenia były też kupon rabatowy na zakupy i przepiękna torba w którą zapakowane zastały moje zakupy. W końcu zaopatrzyłam się w kilka drobiazgów które na pewno wykorzystam w przyszłych pracach.
Polecam warsztaty wszystkim, którzy chcieliby rozpocząć swoją przygodę z sutaszem bo naprawdę warto.

Chciałam też serdecznie pozdrowić wszystkie panie z warsztatów, panią prowadzącą oraz przemiłe panie sprzedawczynie a także Was czytające i komentujące.

13 komentarzy:

  1. No i znowu fajne kolczyki :-) Ja też ostatnio mam fazę na kolor niebieski, w niedługim czasie opublikuję plony mojej weekendowej pracy ;-) Czekam na Twoją powarsztatową pracę! Jestem ciekawa, co uszyłaś! Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Będzie niebieski (a jakże) z odrobiną zielonego i brąz ze złotem ;-)
      Już się nie mogę doczekać na Twoje nowości. Ach i piękne sobie zdjęcie ustawiłaś w nagłówku :-D

      Usuń
    2. Dzięki! Poprzednie mnie znudziło, więc jak to kobieta - musiałam coś zmienić... ;-) Jak tylko uda mi się jakieś w miarę dobre fotki zrobić, to zobaczysz, co uszyłam. Strasznie nie lubię robić zdjęć zimą....

      Usuń
  2. Bardzo fajne kolczyki :) a najbardziej podoba mi się wykończenie pleckow :) wygląda rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Takie wykończenie ma kilka zalet a dla mnie najważniejsza jest taka że nie potrzeba tam kleju. :-D

      Usuń
  3. W pełni cie popieram ja też bym ich nikomu nie oddał, śliczne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne te kolczyki :) Pięknie oplecione kuleczki zarówno z przodu, jak i z tyłu ;) Mimo, że nienawidzę podklejania tyłu prac sutaszowych filcem, to zamaskowanie końców sznurków koralikami wydaje mi się bardziej skomplikowane i pracochłonne :) Pozdrawiam serdecznie :) A warsztaty - fajne są ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest na pewno bardziej pracochłonne ale ja mam ostatnio jakąś niechęć do kleju. Używam kiedy naprawdę muszę. A jeśli chodzi o maskowanie to im mniej jest końcówek tym jest łatwiej. W tych np wszystkie zawijaski są z jednego kawałka (znaczy z trzech;-) niebieskiego i jednego szarego. Dlatego wszystkich końcówek jest raptem cztery.

      Usuń
  5. Wcale się nie dziwię, że Ci się spodobały, bo są śliczne. I pięknie "ukwiecone" od tyłu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O jaki super pomysł z takim ukwiecaniem sutaszu koralikami, bosko to wygląda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wykorzystam ten pomysł jeszcze nie raz :-D

      Usuń

każdy komentarz jest dla mnie radością i motywacją do dalszej pracy.