piątek, 29 lipca 2016

Łapacz dla małej pszczółki

Dziś przychodzę do was z kolejnym łapaczem snów. Powstał ona na prośbę kogoś z mojej rodziny.
miał być biały z kolorowymi akcentami. Małej właścicielce bardzo się podobał i mam nadzieję że wam również przypadnie do gustu.
widzę że spora część z was jest lub była już na urlopach. niedługo i mnie czeka odpoczynek mam nadzieję że uda mi się z wakacji przywieźć nie tylko piękne wspomnienia ale też jakieś zdobycze koralikowo-kamykowe. 


 Łapacz wyszedł bardzo jasny i radosny. światło pięknie prześwieca przez koraliki. do jego wykonania użyłam muliny w kolorze czystej bieli, koralików szklanych i akrylowych w rożnych kolorach. piór gołębich i strusich.


 Ciągle eksperymentuję ze zdjęciami i tłami. chętnie poznam wasze zdanie na ten temat lub przyjmę wskazówki.
 dziękuję za wszystkie

wtorek, 19 lipca 2016

Blue Light

Wiecie jak to jest kiedy dostaje się prezenty... A jak kiedy się je daje? Rękodzielniczki mają ten przywilej, że mogą wcielić się w rolę Świętego Mikołaja nie tylko w Boże Narodzenie ale nawet w środku lipca ;-) Ostatnio sama obdarowałam przecudną kobietę i cały czas zastanawiam się która z nas miała większą radość z tego prezentu jako, że był on trafiony w dziesiątkę. Pozdrawiam serdecznie ;-)

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym wcześniej nie zrobiła małego wywiadu odnośnie upodobań obdarowanej. Dlatego właśnie wybrałam opalit, który już o dłuższego czasu czekał na swoją kolej. Postawiłam na skromną formę i cieniowanie które jeszcze bardziej uwydatniło kolor kamienia. mam wrażenie że teraz wręcz jarzy się niebieskim światłem.

Opalit oplotłam koralikami toho obszyłam sznurkami sutasz w trzech odcieniach i wykończyłam skręcanym. uzupełnieniem dla wisiora jest też kilka fasetowanych kulek nocy kairu oraz koraliki toho metalic nebula, które uwielbiam. Pierwszy raz zastosowałam wklejaną krawatkę, którą dla pewności zabezpieczyłam nićmi trzyma się jednak bardzo pewnie. W dzień przed tym jak wisior trafił do nowej właścicielki dorobiłam do niego jeszcze nośnik ze sznurków skręcanych niestety załapał się tylko na jedno zdjęcie.
Tak wisior prezentuje się na pięknej A. Prawda, że przyciąga wzrok?
 Jeszcze kilka fotek. Wisior bardzo ładnie współpracował podczas robienia zdjęć. Jak wam się podoba taki minimalizm formy?

czwartek, 14 lipca 2016

Płomykówka

Jak nazwa posta wskazuje dziś znowu mam dla was Sowę. Ta jest odrobinę inna niż poprzednia i ma do kompletu kolczyki. Pierwszy raz było mi dane robić klipsy i po tym doświadczeniu stwierdzam że w przyszłości zrobię jeszcze przynajmniej jedną parę dla mojej mamy gdyż nie ma dziurek w uszach ;-)
ale przejdźmy do sówki. Już kilka miesięcy temu zostałam poproszona o jej wykonanie specjalnie dla babci mojej przyjaciółki, ale zawsze jakoś mi się schodziło albo miałam pomysł na coś innego co oczywiście musiało być natychmiast zrobione. Wena bywa kapryśna i nie zawsze chce szyć akurat to czego oczekują od nas inni. Znacie to?
A tak prezentuje się sowa która w końcu doczekała się realizacji.

 Poprzednią sowę można zobaczyć TUTAJ. większa wprawa i doświadczenie zdobyte podczas szycia poprzedniej sprawiły że jest mniej ironiczna ;-) Komplecik uszyłam ze sznurków Pega wiskoza oraz skręcanego. Oczy sowy to fire polisch. Mamy tu też odrobinę toho oraz kulki piasku pustyni i jaspisu. Dzieło wieńczą skrzydełka wykonane z mini duo i koralikowa krawatka.
Kolczyki były dla mnie małym wyzwaniem. Nie do końca byłam pewna czy baza klipsów wytrzyma większe obciążenie. Początkowo miałam w planie bardziej rozbudować kolczyki ale w ostatecznym rozrachunku uznałam że takie będą bardziej eleganckie i co dla mnie ważne osoba do której trafiły będzie zadowolona.
 Tutaj plecki i podszycie

Jak wam się podoba komplecik? Mnie jak z większością biżutków ostatnio trudno było się rozstać, ale mam świadomość że nowej właścicielce komplet się podoba i to jest bardzo satysfakcjonujące ;-)
Pozdrawiam was serdecznie i życzę udanych wakacji