wtorek, 28 czerwca 2016

Klucz do szczęścia

Kochani dziś mam dla was projekcik, który już od długiego czasu chodził mi po głowie, ale dopiero impuls zdał mu życie. Tym impulsem były urodziny mojej przyjaciółki.
Postanowiłam zrobić dla niej wisiorek który mógłby być uzupełnieniem dla nutek szaleństwa, które już wcześniej do niej trafiły.
Jeśli były nuty powinien być i klucz wiolinowy.

Ten wisiorek jest dla mnie dowodem na to że nie trzeba mieć wora koralików i pudła sznurków żeby zrobić coś ciekawego. I potwierdzeniem mądrego stwierdzenia, że tylko nasza wyobraźnia może nas ograniczyć. Do wykonania klucza użyłam dosłownie dwóch kolorów sznurka chińskiego, koralików toho, czeskich trójkącików z dwiema dziurkami i firepolish. A jednak moja przyjaciółka była zachwycona. Moje słowa to nie przechwalanie po prostu kiedy czasem rozmawiam z osobami które nie zajmują się rękodziełem pytają mnie skąd biorą się pomysły czy to są moje projekty. Ostatnio zaczęłam z dumą odpowiadać że owszem sama wymyślam jak mają układać się moje sznurki czy koraliki i choć technika jest taka sama jak u innych to każda sztuka biżuterii jest inna. Być może nie idealna ale wyjątkowa.


W czasie kiedy robiłam ten wisior na blogu Royal Stone, ukazał się tutorial na węzeł zderzakowy przesuwny postanowiłam wypróbować  jak to działa i dorobiłam jeszcze sznureczek na którym klucz może być noszony ale który można zdjąć w każdej chwili i zastąpić czymś innym. Jak wam się podoba muzyczny wisior?
Witam serdecznie nowe obserwatorki i dziękuję wam za wszystkie komentarze pod poprzednimi postami. są dla mnie ogromna radością i wsparciem w chwilach zwątpienia. Pozdrawiam.

sobota, 18 czerwca 2016

Secesyjny chaber

Dziś przedstawiam wam moją interpretację Secesji. moja praca bierze udział w konkursie na kalendarz Royal Stone.

Skoczyłam na głęboką wodę i być może porwałam się z motyką na słońce ale udało się. Moja druga praca w technice haftu koralikowego kosztowała mnie ogrom cierpliwości bo chyba nigdy wcześniej nie robiłam większości pracy z koralików 15/0



Broszka mierzy 11 centymetrów wysokości i 6 szerokości.  Do jej wykonania użyłam chińskich szklanych kaboszonów rivoli 14mm, siedmiu fasetowanych łezek 8x13 w kolorze kobaltowym, koralików fire polish i toho galvanized aluminium oraz silver-lined Cobalt. Plecki podszyte są niebieską skórką.


W mojej pracy inspirowałam się głównie dziełami Mistrza polskiej secesji Stanisława Wyspiańskiego. Od dawna fascynowały mnie jego kwiatowe ornamenty. Tworząc tę broszkę miałam okazję zmierzyć się z motywem chabra. Do jego wykonania wybrałam takie materiały by tworzyły złudzenie witrażu ponieważ są one nieodłącznym elementem secesyjnej sztuki. Chciałam zamknąć w swojej pracy magię secesyjnych dzieł i ulotnego piękna kwiatów. 



 Kilka ujęć z procesu tworzenia
 I jak oceniacie moją interpretację tematu? Jestem bardzo z siebie dumna bo udało mi się stworzyć projekt i postępować według niego prawie do samego końca a najważniejsze że udało mi się zmieścić w terminie i wziąć udział w konkursie. Jeśli macie ochotę zagłosować na moją pracę będę bardzo wdzięczna. Dla nie wtajemniczonych trzeba kliknąć w zdjęcie konkursowe (czyli to pierwsze) a potem Lubię to
pozdrawiam serdecznie

środa, 15 czerwca 2016

Purpurowa Etiuda



Obiecałam wam już bardzo dawno większą pracę i w końcu mogę się nią pochwalić.
Kolia którą dziś wam zaprezentuję powstawała z przerwami prawie dwa miesiące i była dla mnie ciężką przeprawą, ale także i nauką. Dziś jestem bogatsza o te doświadczenia i o kolię której jeszcze nie miałam okazji założyć na jakieś wyjście. Muszę się przyznać że było kilka takich sytuacji, że chciałam rzucić pracę w kąt i nie podchodzić do niej przez miesiąc, ale godzinę później już znowu walczyłam ze sznureczkami. miałam osoby które mnie motywowały i wspierały w pracy i za to im serdecznie dziękuję. A teraz wielka chwila.


W centrum naszyjnika umieściłam duży agat "smocze jajo" który miał być zawieszką ale u mnie z powodzeniem posłużył jako kaboszon. Oplotłam go koralikami toho 15/0 trans-rainbow crystal. U dołu i po bokach zamieściłam kaboszony onyksu. Te z kolei oplotłam toho silver lined muave. są tu też toho w kolorach opaque jet,Silver lined milky muave i inside color lt. amethyst fuschia lined.  Reszta to kulki agatu szklane kaboszony, szklane koraliki cracle, fire polisch,koraliki nocy kairu, tęczowe hematyty a wszystko to zakręcone w sznurkach sutasz od pegi. Plecki podklejone i podszyte szarą szalenie miękką skórką (nie żebym siedziała i ją głaskała).
Na obecną chwilę czyli po jakimś czasie od skończenia pracy uważam, że może odrobinę za dużo się tu dzieje. Na pewno jednak będę kolię nosiła ale też jeśli znajdzie się jakaś amatorka zawijasków chętnie się z nią rozstanę. Zawsze przecież mogę uszyć kolejną.


 Dziś bardzo dużo zdjęć jak na mnie ale muszę przyznać że kolia była bardzo wdzięczną modelką do fotografowania i zrobiłam jej ponad setkę zdjęć a wczoraj męczyłam się ponad godzinę żeby z tej setki wybrać kilka fotek zamiast połowy. obiecują też zdjęcie na modelce zaraz po tym jak jak ją założę.

Aż się boję pytać ale jak wam się podoba moje małe szaleństwo?
Witam serdecznie nowych obserwatorów zapraszam serdecznie do wyrażania swojego zdania,
bo każde słowo pochwały czy też krytyki jest dla mnie ważne.
Pozdrawiam serdecznie

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Okiełznana Magia

Witajcie Kochani.
Miałam mały zastój twórczy, ale już jest po wszystkim i ruszamy z kopyta.
Dzisiaj chciałam pokazać wam komplet który uszyłam na na akcję "szyję z Sutasz.Info"
W końcu wzięłam się za kryształki w kolorze Vitrail bardzo długo u mnie leżały i czekały na swoją kolej i moje natchnienie. Uznałam że są absolutnie magiczne dlatego postanowiłam stworzyć z nich biżuterię dla czarodziejki.




Tworzenie zaczęłam od kolczyków. Kryształki oplotłam koralikami toho metalic hematite 15/0 i otuliłam ciemnoszarym sutaszem Pega. Dodałam kilka koralików fire polisch i bigle ze stali chirurgicznej. Tego jednak było mi za mało i wzięłam się za wisiorek. Tutaj dorzuciłam 8 milimetrowe rivoli, kilka szklanych koralików w metalicznym kolorze i toho 11/0 w kolorach metalic hematite oraz metalic nebula. Tyłeczki podkleiłam ciemnoszarą skórką. Jak widzicie ciągle kocham koralikowe koronki. Są fantastyczne lekkie i efektowne.

Komplecik został przetestowany wczoraj i jestem nim coraz bardziej zachwycona. Rozsiewałam tęczowe refleksy gdzie tylko się pojawiłam. Chciałam też przy okazji sprawdzić czy całość nie wyszła za ciężka. W przypadku wisiorka może nie ma to wielkiego znaczenia ale jeśli chodzi o kolczyki to nie lubię jeśli zbytnio obciążają ucho. Ta para wyszła idealnie. Gdyby nie lekkie muskanie skóry przy każdym ruchu i powłóczyste spojrzenia mogłabym zupełnie zapomnieć że mam je w uszach.

  Poeksperymentowałam odrobinę z tłami. Szukałam najlepszego ale potem ciężko mi było zdecydować się na którym moja biżuteria wygląda najlepiej tak więc dziś będzie dużo zdjęć.

 Jeszcze banerek Akcji "Szyję z Sutasz.info"

A jak wam podoba się mój magiczny komplecik? Pasuje do czarodziejki? do Elfa na pewno na razie zostaje ze mną. Pozdrawiam serdecznie.