poniedziałek, 29 lutego 2016

Lemon Tree

W tym miesiącu niema w ostatniej chwili zdecydowała się wziąć udział w zabawie Cyklicznych Kolorków u Danusi. Kolor cytrynowy w postaci sznurków i koralików zdecydowałam się połączyć z czernią.
W trakcie pracy często zdarzało mi się słuchać piosenki którą poznałam dzięki pewnej wspaniałej osobie. To ciekawe jak melodia potrafi przywołać wspomnienia - te wesołe i te bardziej poważne. Ciekawe jest też to jak jedna osoba potrafi wpłynąć na całe nasze życie. Kiedy zagłębiłam się we wspomnieniach zdałam sobie sprawę że zawdzięczam temu komuś sporo cech które u siebie lubię (na przykład moją fascynację Szkocją zapoczątkowaną filmem Braveheart, który wspólnie oglądaliśmy). Kolor żółty też zawsze będzie mi się kojarzył z tamtymi czasami bo był to ulubiony kolor tej osoby. Czasem tylko pozostaje żal że kontakt się urwał i tęsknota do beztroski jak wtedy była częścią mojego życia.
Rozpisałam się jakoś ;-) nie przedłużając oto wisior Lemon Tree



 Do wykonania wisiora użyłam wszelkich żółtych koralików jakie znalazłam w swoich zbiorach. Okazało się że mam ich zadziwiająco mało i nie od razu wiedziałam jak je obszyć żeby dobrze się komponowały. Praca jak na mnie dość duża, bo mierząca aż 11 cm długości z krawatką i chwościkiem z koralików oraz 6 cm w najszerszym miejscu . Pośród kwiatuszków znalazła się maleńka cytrynka i zielone firepolish. Mamy tu też taśmę ozdobną i koraliki toho jet.


Prawie zapomniałam o banerku i odpowkedzi na pytanie.  Jeśli chodzi o cytrynę to najlepiej w torcie cytrynowym. Nie znoszę herbaty z cytryną a kolor owszem ale w małych ilościach.



Tak prezentuje się moja cytrynka. a teraz idę napisać całe mnóstwo komentarzy. Pozdrawiam was serdecznie i czekam na opinie.

sobota, 27 lutego 2016

Brzydkie kaczątko

Obiecałam wam kolejną pracę na wyzwanie szuflady i oto jest.
Nie chciałam robić kolejnej biżuteryjnej pracy na to wyzwanie. Postawiłam za to na piórka, koraliki i mulinę zaplecioną w sieć łapacza snów.
 Balet to marzenie wielu małych dziewczynek. Białe baletki, tutu i występy na scenach całego świata. Właśnie z tym najbardziej kojarzy mi się "jezioro łabędzie czyli inspiracja" lutowego wyzwania szuflady.
 Bazy do łapaczy owinęłam śnieżnobiałą muliną. Koraliki z górnego koła są białe a centralny fuksjowy kojarzący się z baletem romantycznym, natomiast te z małego kółka miały się kojarzyć  z czarnym łabędziem. Użyłam piór strusich oraz gołębich. Zamocowałam je tak żeby przypominały odrobinę sukienkę baletnicy.

 jeszcze zbliżenie większej sieci.
Jak wam się podoba moja interpretacja szufladowej inspiracji?
http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2016/02/wyzwanie-2-jezioro-abedzie.html

czwartek, 25 lutego 2016

zielone koronki - haft koralikowy po raz pierwszy

Miałam mały przestój w sutaszowaniu o czym już pisałam , ale w tym czasie nie siedziałam bezczynnie. Robiłam pracę na lutowe wyzwanie szuflady, (tym razem nie biżuteryjną) ale pokażę ją Wam dopiero jak uda mi się zrobić porządne zdjęcia, choć biorąc pod uwagę obecną pogodę to pewnie te pierwsze będą najlepsze.
Kamień w centrum tej pracy miał posłużyć do czegoś zupełnie innego, ale kiedy oplotłam go koralikami coś mnie natchnęło i tak powstał pierwszy haft koralikowy w moim wykonaniu.
Moje pierwsze zetknięcie z Haftem koralikowym to to było prawdziwe BUM!
Przypadkiem weszłam na bloga Bluefairy i zakochałam się w każdej pracy z osobna i w samym hafcie koralikowym. Niestety brakowało mi odwagi żeby spróbować. Kiedy pojawiło się wyzwanie gościnnej projektantki w szufladzie "Wiosenne koronki" przypomniałam sobie że mam w swoich zbiorach koralikowych śliczne zielone kuleczki postanowiłam jakoś je wykorzystać a potem już samo poszło.
.


Oplatając koralikami mój jaspisowy kaboszonik inspirowałam się głównie jedną pracą Bluefairy "Zebra na wypasie". Moje paski nie są co prawda tak spektakularne ale jestem zadowolona z efektu. Broszka jest malutka. Wraz z koralikami utworzyła trochę krzywe kółeczko o średnicy 4 centymetry.


Tył podkleiłam skórką o nieco wymiętej fakturze w kolorze zielonym. Muszę się przyznać, że pierwszy raz obszywałam pracę koralikami w ten sposób. Okazało się to dużo prostsze niż pierwotnie myślałam i całą broszkę szyło mi się bardzo przyjemnie.

Co myślicie o moich pierwszych próbach? Mnie Moja wiosenna koronka bardzo mi się podoba choć widzę kilka niedociągnięć. Powoli pasja do biżuterii przezwycięża nawet moją niechęć do koloru zielonego. Ciekawe co będzie następne ;-)
Słowo się rzekło. Zgłaszam więc swoją pracę na wyzwanie. Banerek.
wiosenne koronki

poniedziałek, 22 lutego 2016

Powrót szarości

Ostatnio mam mały kryzys twórczy. A właściwie to mam wątpliwości czy na pewno potrafię dobrać kolory tak żeby całość współgrała. Mam kilka pomysłów, ale w szyciu mały przestój. Może to po prostu przedwiośnie? Nie znaczy to jednak, że na blogu będzie cisza.  Dziś mam dla was malutki wisiorek który trafił już do mojej koleżanki.
Monochromaty i szarości zawsze wyglądają świetnie.

Wisiorek ma około pięciu centymetrów długości z krawatką i tyle samo szerokości. W centrum znajduje się fasetowana kropla kociego oka. Koraliki toho to metalic hematite oraz ceylon frosted snowflake. Wisiorek uszyłam ze sznurków pegi w kolorze białym oraz trzech odcieniach szarości. Ciekawe jest to że kropelka u dołu jest matowo biała lub szara w zależności od światła a na każdym zdjęciu wygląda jak niebieska.

W planach mam w końcu coś większego. Jak w końcu uda mi się dobrać sznurki to wezmę się za szycie ;-)

środa, 17 lutego 2016

Sóweczka

Dziś dzień kota, ale u mnie kotów nie będzie jako, że mam alergię na koty. Będzie jednak o zwierzątkach.
Chciałam wam dziś przedstawić sówkę którą niedawno uszyłam dla studentki weterynarii.
Cóż było to moje pierwsze zwierzątko tego typu dlatego jest odrobinę krzy... Nie, nie nie... Sowa patrzy na świat z dużą dawką ironii jak przystało na wytrawnego myśliwego ;-)


Przed zabraniem się do wykonania sowy obejrzałam sobie zasoby internetu. Sutaszowych sów jest naprawdę sporo jednak nie bazowałam na żadnym konkretnym projekcie. Trochę pokombinowałam i jestem nawet zadowolona z efektu choć na początku sznurki wcale nie chciały ze mną współpracować.
Wisiorek ma około 6 centymetrów długości i 4 szerokości. Użyłam sznurków sutasz oraz skręcanego firmy Pega. Oczy to czarne fire polish oplecione toho. Zależało mi żeby dać sowie złote oczy. Dziobek to koralik rizo a skrzydła SuperDuo.

Kiedyś zrobię taka sowę dla siebie. Lubię sowy to jedno z najmocniejszych skojarzeń z moim szkolnymi czasami i książkami dzięki którym zaczęłam się moja wielka przygoda z czytelnictwem. Dzięki tym książkom poznałam też wielu cudownych ludzi. Do tej pory mam ogromny sentyment do tej serii i do kilku szczególnych postaci. A jak to jest z sowami u was? Mają dla was jakieś szczególne znaczenie czy raczej przechodzicie obojętnie?

sobota, 13 lutego 2016

Valentine

Walentynkowy szał ogarnia prawie wszystkich. W tym roku nawet ja zrobiłam coś w tym kierunku choć WalęTynki nie są moim ulubionym świętem w roku. Moim zdaniem polska tradycja jest dużo lepsza i fajniejsza bo my mamy cały miesiąc zakochanych czyli Maj a nie tylko jeden dzień. Wszechobecna czerwień jednak zainspirowała mnie do okiełzania jej i zaklęcia w sutasz. Oto moja propozycja do wieczorowej stylizacji. Obowiązkowe też szpilki.

Kolczyki nie są duże mierzą około czterech centymetrów długości a zawieszone są na sztyfcie z kulką. centrum stanowią szklane kaboszony w kształcie wrzeciona o niesamowitej czerwono-bordowej barwie.
w zawijaskach bordowe fire polish. do tego mnóstwo koralików toho. Plecki podkleiłam czarną skórką.
 Zdjęcia jak zwykle nie oddają błysku kryształków i koralików. Mam nadzieję że uda mi się założyć je na jakąś wyjątkową okazję chyba że wcześniej znajdą nową właścicielkę.


Jak wam się podobają walentynki w takiej odsłonie? I co dla was znaczy data 14 lutego?

środa, 10 lutego 2016

Lavender

Jakiś czas temu przyjaciółka poprosiła mnie o wykonanie kolczyków dla bliskiej sobie osoby.
Poprosiłam ją żeby wybrała punkt przewodni pracy. Wybrała dwa piękne agaty. Bardzo długo zastanawiałam się jak ubrać je w sutasz i koraliki a ponieważ kamienie same w sobie były niewielkie postanowiłam że i oprawa nie będzie bardzo rozbudowana. Tak powstały kolejne maleńkie kolczyki. które tym razem nie kojarzyły mi się ze smakiem, ale z zapachem - lawendy.

Kolczyki z biglem mierzą cztery centymetry długości, są niesamowicie lekkie. Wykonałam je ze sznurków chińskich. Koraliki to oczywiście toho 15/0 trans rainbow crystal oraz 11/0 silver-linedmilky muave. Całość wieńczy koralik dagger w odcieniu alabaster.

 Ostatnio wprowadziłam kilka zmian na blogu. Teraz bardziej mi odpowiada jego wygląd - zieleń była piękna, ale przecież ja nie przepadam za zielonym ;-) A jak wam się podoba?


środa, 3 lutego 2016

Karmelove

Dziś znowu słodkie kolorki. Broszkę uszyłam już dawno i stała się prezentem bożonarodzeniowym, ale jakoś mi się zeszło z opublikowaniem jej.
Wzór jest już wam zapewne znany, ale jak wspominałam kiedyś zyskał spora popularność wśród moich bliskich.



Tę wersję Christiny szyłam ze sznurka chińskiego dlatego jest trochę bardziej mięsista i wyszła odrobinę szersza niż poprzednie wersje które można znaleźć TU i TU 
 ta broszka odrobinę różni się od poprzednich. jej brzeg wykończyłam plecionym sznurkiem w kolorze brązowym.

Chciałam też serdecznie wszystkich zaprosić na moją stronę na facebooku
Na razie nie ma tam jeszcze wiele ale z czasem będzie można obejrzeć coraz więcej.

Witam  również nowych obserwatorów oraz dziękuję pięknie za wszystkie komentarze.