niedziela, 10 stycznia 2016

Nutka Szaleństwa

Dziś kolejne kolczyki nazwane przez moją przyjaciółkę Migotkę Nutką Szaleństwa. Pozdrawiam serdecznie kochana.
Kolczyki powstawały bardzo długo jak na moje standardy, bo dwa miesiące. Zrobiłam jeden a potem jakoś nie miałam weny żeby skończyć drugi. Na szczęście po nowym roku z nowymi siłami zabrałam się do pracy i ukończyłam je bardzo szybko. Dopiero przy robieniu zdjęcia w trakcie pracy dostrzegłam błąd. Dostrzeżecie go na zdjęciach. Na szczęście dla niektórych ten mankament okazał się zaletą i tak powstały nuty szaleństwa.
 Prawdopodobnie gdyby zorientowała się co zrobiłam zanim wszyłam koraliki 15/0 rozprułabym i zrobiła oba kolczyki identyczne ale tak chyba podobają mi się jeszcze bardziej. Okazuje się że nie tylko mi bo jeszcze zanim ukończyłam szycie znalazły nową właścicielkę ;-)

Kolczyki wykonałam ze sznurków chińskich. Wszystkie koraliki są szklane i nie licząc toho pochodzą z pewnego miksu czeskich koralików który kiedyś dostałam.

A wam kiedyś zdarzyła się taka pomyłka? Jak sobie z nią poradziłyście?

12 komentarzy:

  1. Nie ma się co martwić, jestem mistrzynią pomyłek ;P Mam problem z lustrzanym odbiciem przy kolczykach, a moje naszyjniki są najczęściej asymetryczne bo w trakcie okazuje się, że zaszalałam i koralików nie starczy już na drugą stronę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zwykle nie miałam takiego problemu. Dopiero przy tych kolczykach. Ja na razie nie szyłam bardzo dużych prac ale podejrzewam że u mnie może być podobnie.

      Usuń
  2. Faktycznie, szalone kolczyki ;-) A pomyłką się nie przejmuj, każdej z nas się zdarza... Ja zazwyczaj pruję. Albo, jak mi się chce, to dorabiam kolejną parę i mam dwie :-) Czasem ignoruję... No i wraz z wielkością i stopniem skomplikowania pracy wzrasta też ryzyko popełnienia błędu... Teraz też robię skomplikowany naszyjnik i 3 razy wszystko sprawdzam! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugich zrobić nie mogłam bo nie miałam drugiej pary takich sztyftów. Obawiałam się też że gdybym miała je pruć to odłożyłabym je na kolejne dwa miesiące dlatego po prostu poszłam za ciosem i dalej też szyłam odwrotnie 😁

      Usuń
    2. Wiem, jak to jest, jak nie można się zmobilizować do skończenia czegoś... Dlatego w przypadku kolczyków staram się szyć je równolegle! Szczególnie wzory skomplikowane, asymetryczne - bywa, że po jakimś czasie zapominam, jak je zrobiłam! :-D

      Usuń
  3. Powinnaś powiedzieć , że takie było Twoje założenie , że tak miało być dlatego są inne i wyjątkowe, bo właśnie takie są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może żeczywiście powinnam. Drugiej takiej pary na pewno nie będzie ;-)

      Usuń
  4. Ha, ha - klasyka, nie raz, nie dwa.... a ile razy szyjąc przy sztucznym świetle użyłam w drugim kolczyku nie tego odcienia co trzeba...A ile prac zepsułam przy podklejaniu skórkę, gdy nieopatrznie mi się ta nasmarowana klejem strona znalazła na prawej stronie... A ile kryształów Swarovskiego stłukłam... Pozdrawiam serdecznie, kolczyki śliczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo ja jeszcze Svarka nie stłukłam ale to się może szybko zmienić ;-)
      Z podklejaniem to również ja miałam przejścia. Pewnie dlatego jeśli kolczyki da się wykończyć koralikami to to robię. Nie lubimy się za bardzo z klejem :-)

      Usuń
  5. Świetne te nutki szaleństwa ;) Bardzo mi się podoba kolorystyka. A jeśli chodzi o błąd, to przynajmniej wiadomo, który kolczyk na prawe a który na lewe ucho ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiam się, co powiedzieć... może po prostu przyjechać z wielkim workiem i cię okraść? Kolczyki są śliczne i baardzo oryginalne, więc dostępne tylko dla nietuzinkowych osób. A co do pomyłek... na przyszłość utrzymuj, ze taka była koncepcja i tak miało być.
    TWA

    OdpowiedzUsuń
  7. fantazja osiągnęła apogeum :)))

    OdpowiedzUsuń

każdy komentarz jest dla mnie radością i motywacją do dalszej pracy.