środa, 14 czerwca 2017

ponadczasowa elegancja

Witajcie. Ostatnio wspominałam Wam, że miałam dwa wesela jednego dnia. Zrobiłam małe prezenciki dla obu par młodych. Dzisiaj chcę wam pokazać prezent dla drugiej pary.
Są to kolczyki i spinki do mankietów z onyksami. Nie do końca znałam upodobania tej pary dlatego postawiłam na klasykę i elegancję.
 bazy do spinek do mankietów kupiłam już jakiś czas temu ale nie do końca wiedziałam jak je ugryźć. chyba nie wyszły najgorzej a przynajmniej mi się podobają.
 Wykorzystałam tu koraliki w kolorze nickel oraz jet.

Dzisiaj bez rozpisywania się. Pozdrawiam serdecznie ;-)

piątek, 2 czerwca 2017

Pola

Czyli kolczyki dla mojej świadkowej z okazji jej własnego ślubu.
Wiecie jak to czasem się los poukłada, że jak nie ma czegoś to nie ma, a potem nagle kumulacja i niestety dwa śluby/wesela jednego dnia? Chciałoby się iść na obydwa a się nie da. To właśnie miałam w ostatni weekend maja.
W małej przerwie w pracy nad kolią postanowiłam zrobić coś dla mojej przyjaciółki w prezencie ślubnym.
Pola kocha kolor zielony więc naturalnym wyborem były piękne kaboszonki malachitów, które ubrałam w srebrne koraliki. Tu muszę zaznaczyć rolę mojej inspiracji pracami Sol a zwłaszcza kolczykami z labradorytami. jestem w nich absolutnie zakochana ;-)



Zdjęcia robiłam bardzo na szybko, więc do idealnych nie należą, ale pokazują to co trzeba ;-)
Malachit ubrałam w toho w kolorze nickel. Przybrałam deliktaną taśmą cyrkoniową i zawiesiłam na biglach ze stali chirurgicznej. Całość wyszła trochę w stylu royal, ale jednocześnie dość delikatnie. Już wiem, że kolczyki się podobają, a do tego były wielką niespodzianką w trakcie wesela, na którym niestety mnie zabrakło.

Przy okazji tej pracy chciałam wam też pokazać mój ostatni grzebień na "modelce" czyli na mnie ;-P wybaczcie takie natężenie mojej osoby na blogu.  Za zdjęcia dziękuję mężowi :-*


piątek, 26 maja 2017

Indie Lotos

Kochani przede wszystkim chciałam dzisiaj wszystkim Mamom w dniu ich święta złożyć najserdeczniejsze życzenia zdrowia, miłości, uśmiechu oraz tego by ich praca i trud były doceniane nie tylko przez wasze dzieci ale też partnerów i wszystkich wokół.
Na wstępie chcę też podziękować za komentarze pod ostatnim postem. Było mi ogromnie miło je czytać. Wybaczcie, że pozostały bez odpowiedzi. Ostatnio jednak wzięłam się za projekt który absolutnie wyczerpał mnie mentalnie. Do tego zabrał sporo czasu a i tak kończyłam na ostatnią chwilę czyli kilka godzin przed ostatecznym terminem nadesłania zgłoszenia i to tylko dlatego, że o godzinie zero miałam być kawał drogi od domu.
Nie przeciągając, przedstawiam wam moje Indie.

Dużo lepiej czuję się w mniejszych pracach inspiracja Indie jednak dawała takie pole do popisu, że zdecydowałam się na coś większego. Wzięłam na warsztat narodowy kwiat Indii czyli lotos. Ma on bardzo wile zastosowań i przerożnych znaczeń. Można go spotkać na każdym kroku. 
Pomysł był taki żeby mój lotos umieszczony był na tle liścia z wzorem mandali pływającego po lekko falującej wodzie. nie jestem pewna czy na zdjęciach widać ten efekt na żywo jednak da się zauważyć dużo więcej szczegółów. Nie mogło tez zabraknąć elementów dyndjących. 


Tutaj mały kolaż z powstawania pracy. I oda razu widać jak na przestrzeni czasu zmieniała mi się koncepcja wyglądu i ułożenia płatków. Ostatecznie jestem bardzo zadowolona z pracy jaką włożyłam i z uzyskanych efektów.

Mówiłam wam ostatnio, że moja miłość do labradorytów nadal się pogłębia? Uwielbiam te kamienie a po tym naszyjniku chyba jeszcze bardziej. I choć nie zawsze chciały współpracować z aparatem cyfrowym to mam nadzieję że udało mi się uchwycić piękno tych okazów.



 Jestem ogromnie ciekawa co sądzicie o tym naszyjniku. Można na niego głosować w galerii konkursu. (Klik w zdjęcie konkursowe powinien przekierować)
https://www.facebook.com/fanpageroyalstone/photos/a.1684964214850402.1073742255.168049649875207/1684972668182890/?type=3&theater
Teraz mogę w końcu odetchnąć z ulgą. Zrobiłam to! ;-)
Na razie kończę z konkursami, mam nadzieję, że w najbliższym czasie znowu mi nie odbije i nie porwę się z motyką na słońce.
Pozdrawiam Was serdecznie. I życzę miłego weekendu.
Edit: Miałam tu nie umieszczać zdjęć prac na sobie ale chyba złamię tę regułę bo ta kolia zasługuje na to żeby pokazać ją też na modelce. w roli modelki nie czuję się zbyt dobrze ale z braku laku i kit dobry ;-P Pozdrawiam serdecznie


  

sobota, 29 kwietnia 2017

Z chwostem

Pokazywałam Wam już Royalowy Grzebyk dzisiaj przyszedł czas na pokazanie co zrobiłam z paczuszki od Korallo.pl.
nie pytajcie mnie ile razy zmieniałam koncepcję i kombinowałam i zmieniałam. w końcu jednak udało mi się dojść do konkretnego wyniku. mam nadzieję, że wam się spodoba.
W paczuszce znalazłam dwa cudnej urody jadeity, chwost, sutasz i sporo półfabrykatów do wykorzystania. Świetnie pracowała mi się z tymi pięknymi okazami jadeitu i już mam w swojej kolekcji kolejny, który niedługo obszyję sutaszem i koralikami.
Długo nie mogłam się przekonać do chwostów i choć od jakiegoś czasu mam kilka w swoich zbiorach to jeszcze żaden nie ujrzał światła dziennego. Tym razem użycie chwosta było obowiązkowe więc nie miałam wyboru, ale wiecie co? Nie żałuję bo okazał się świetnym dodatkiem. Nie byłabym jednak sobą gdybym nie dała sobie kilku możliwości. Chwost można odpiąć i nosić wisior bez niego, ale też sam chwost można założyć na łańcuszek i nosić jako główną ozdobę. Takie trzy w jednym. Niestety ostatniego wariantu nie uchwyciłam na zdjęciach, ale postaram się poprawić ;-)

Miałam bardzo trudny wybór jeśli chodzi o kolory, bo przyznajcie że połączenie bordo z różowymi i łososiowym do najłatwiejszych nie należy. Postawiłam na kolor oberżyny, kanienie zamknęła w koralikach toho higher-metallic dark amethyst. Dodałam trochę tego i owego, tył podkleiłam i podszyłam skórką. całość prezentuje się chyba całkiem nieźle

Dziękuję bardzo za wszystkie wasze komentarze i wsparcie. Zawsze mnie motywują do dalszej pracy. Tym razem Polskę postaram się wam pokazać zaraz po opublikowaniu albumu konkursowego, ale kto wie co z moich zamiarów wyjdzie. Pozdrawiam i życzę przyjemnego długiego weekendu.

wtorek, 25 kwietnia 2017

Holenderski tulipanek

U mnie znowu choroby. Mam tego już tak dość, że nie wiem jak żyję. Nie szyję prawie nic z tego co miałam zamiar poza pracami konkursowymi. Na nic więcej nie wystarcza czasu a chcę spróbować zrobić coś na każdą Royalową inspirację. Zobaczymy czy się uda. Tuż przed podaniem wyników prezentuję moją pracę na inspirację Holandia.
W tym roku ogarnęło mnie chyba całkowite szaleństwo. Uwierzyłybyście, że zaczęłam robić tego tulipanka w sobotę o południu a w poniedziałek o 10 wysłałam zgłoszenie pracy? To chyba najszybszy haft koralikowy jaki zrobiłam. Noszę tę broszkę bardzo często choć nie należy do najmniejszych. kwiatek mierzy 7,5 centymetra wysokości i niecałe 5 szerokości. W centrum znajduje się kaboszon kowala gąbczastego a cała reszta to toho.
Małe zbliżenie. Wydaje mi się że coraz lepiej wychodzi mi przyszywanie koralików, ale ekspertem nie jestem więc każda sugestia będzie na wagę złota ;-)
nie wiem czy wiecie, że założyłam sobie instagrama. wrzucam tam różne zdjęcia i ostatnio filmiki. Zapraszam kto ma ochotę KLIK
Plecki wykończyłam skórką w jasnym kolorze.
Wybaczcie, że zdjęcia nie przeleciały przez program graficzny. Mam ostatnio ciągle dzieci w domu. Przechodzimy przez kolejną zamianę leków i co dzień modlę się żeby w końcu było cieplej już nie mogę patrzeć jak te moje urwisy się męczą.
W najbliższej przyszłości spodziewajcie się pracy na mini konkurs zlotowy z korallo oraz pracy na Polske i czegoś maleńkiego do "powiedz tak" oj kiedy jak to wszystko ogarnę ;-P
Trzymajcie się ciepło.

środa, 12 kwietnia 2017

Grzebyczek

Witajcie przed świętami. Czy wy też jesteście tak zaganiane? Zrobiłam sobie przerwę w sprzątaniu, żeby pochwalić się wam grzebyczkiem, czyli pracą, którą wykonałam na mini konkurs Royal-stone.pl dla członków grupy Sutasz i koraliki 2.0 z okazji zlotu na Mazowszu. Ostatecznie nie mogłam uczestniczyć w spotkaniu, ale dostałam na pocieszenie możliwość udziału w konkursie i paczuszkę z materiałami do wykorzystania. Niestety samej paczuszki nie sfotografowałam - za szybko wzięłam się do pracy :-P a oto jej efekty.
Centrum grzebyka stanowi kaboszon sodalitu który od dłuższego czasu czekał na swoje pięć minut. Pięknie pasował do materiałów z mojej paczuszki (round beads i dagger), a mnie marzył się jednolity kolor. Poszperałam jeszcze w moich skarbach dobrałam koraliki dome, toho i sutasz acetet.  Do grzebyczka na szybko dorobiłam maleńkie kolczyki sztyfty. planuję jeszcze maleńką przypinkę do sukienki, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.
Komplecik mam zamiar ubrać na najbliższą imprezę mam nadzieję, że uda mi się cyknąć wtedy jakieś fajne zdjęcie ;-)
Tyłeczki grzebienia i kolczyków podkleiłam i podszyłam skórką w zbliżonym kolorze. To kolejna moja praca z której jestem okropnie dumna. Nie mogę powiedzieć, że perfekcyjna ale zbliżona do poziomu w jakim chciałabym tworzyć.

Jak wam się podoba? Jak wasze przygotowania do świąt?
Dziękuję za wasze komentarze pod poprzednimi postami. muszę nadrobić zaległości na Waszych blogach. pozdrawiam serdecznie życzę wam radosnych świąt Wielkanocnych.

wtorek, 28 marca 2017

They are all perfect

Klimaty dalekiego wschodu to jedne z moich ulubionych. Szukając inspiracji do wyzwania Szuflady obejrzałam po raz tysięczny film "Ostatni Samuraj". Bardzo go lubię i oczywiście znalazłam to czego szukałam.
Nie będę dzisiaj przedłużać i zanudzać. Zapraszam za to do obejrzenia zdjęć.
 Być może poznajecie te kwiatki? można je było już u mnie zobaczyć ale w trochę innej formie TUTAJ, TU i TU.  Mam nadzieję że można zauważyć delikatną poprawę na jakości zdjęć ;-)
 Za każdym razem kiedy powtarzam ten wzór zastanawiam się jak wiele może mieć zastosowań i wersji, już planuję kolejną.

Dla porządku jeszcze banerek konkursu.

Jak wam się podobają moje idealne kwiaty wiśni? Ja jestem nimi oczarowana. wiszą sobie u mnie nad warsztatem i poprawiają humor ;-) Wiosna tuż tuż.