wtorek, 25 kwietnia 2017

Holenderski tulipanek

U mnie znowu choroby. Mam tego już tak dość, że nie wiem jak żyję. Nie szyję prawie nic z tego co miałam zamiar poza pracami konkursowymi. Na nic więcej nie wystarcza czasu a chcę spróbować zrobić coś na każdą Royalową inspirację. Zobaczymy czy się uda. Tuż przed podaniem wyników prezentuję moją pracę na inspirację Holandia.
W tym roku ogarnęło mnie chyba całkowite szaleństwo. Uwierzyłybyście, że zaczęłam robić tego tulipanka w sobotę o południu a w poniedziałek o 10 wysłałam zgłoszenie pracy? To chyba najszybszy haft koralikowy jaki zrobiłam. Noszę tę broszkę bardzo często choć nie należy do najmniejszych. kwiatek mierzy 7,5 centymetra wysokości i niecałe 5 szerokości. W centrum znajduje się kaboszon kowala gąbczastego a cała reszta to toho.
Małe zbliżenie. Wydaje mi się że coraz lepiej wychodzi mi przyszywanie koralików, ale ekspertem nie jestem więc każda sugestia będzie na wagę złota ;-)
nie wiem czy wiecie, że założyłam sobie instagrama. wrzucam tam różne zdjęcia i ostatnio filmiki. Zapraszam kto ma ochotę KLIK
Plecki wykończyłam skórką w jasnym kolorze.
Wybaczcie, że zdjęcia nie przeleciały przez program graficzny. Mam ostatnio ciągle dzieci w domu. Przechodzimy przez kolejną zamianę leków i co dzień modlę się żeby w końcu było cieplej już nie mogę patrzeć jak te moje urwisy się męczą.
W najbliższej przyszłości spodziewajcie się pracy na mini konkurs zlotowy z korallo oraz pracy na Polske i czegoś maleńkiego do "powiedz tak" oj kiedy jak to wszystko ogarnę ;-P
Trzymajcie się ciepło.

środa, 12 kwietnia 2017

Grzebyczek

Witajcie przed świętami. Czy wy też jesteście tak zaganiane? Zrobiłam sobie przerwę w sprzątaniu, żeby pochwalić się wam grzebyczkiem, czyli pracą, którą wykonałam na mini konkurs Royal-stone.pl dla członków grupy Sutasz i koraliki 2.0 z okazji zlotu na Mazowszu. Ostatecznie nie mogłam uczestniczyć w spotkaniu, ale dostałam na pocieszenie możliwość udziału w konkursie i paczuszkę z materiałami do wykorzystania. Niestety samej paczuszki nie sfotografowałam - za szybko wzięłam się do pracy :-P a oto jej efekty.
Centrum grzebyka stanowi kaboszon sodalitu który od dłuższego czasu czekał na swoje pięć minut. Pięknie pasował do materiałów z mojej paczuszki (round beads i dagger), a mnie marzył się jednolity kolor. Poszperałam jeszcze w moich skarbach dobrałam koraliki dome, toho i sutasz acetet.  Do grzebyczka na szybko dorobiłam maleńkie kolczyki sztyfty. planuję jeszcze maleńką przypinkę do sukienki, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.
Komplecik mam zamiar ubrać na najbliższą imprezę mam nadzieję, że uda mi się cyknąć wtedy jakieś fajne zdjęcie ;-)
Tyłeczki grzebienia i kolczyków podkleiłam i podszyłam skórką w zbliżonym kolorze. To kolejna moja praca z której jestem okropnie dumna. Nie mogę powiedzieć, że perfekcyjna ale zbliżona do poziomu w jakim chciałabym tworzyć.

Jak wam się podoba? Jak wasze przygotowania do świąt?
Dziękuję za wasze komentarze pod poprzednimi postami. muszę nadrobić zaległości na Waszych blogach. pozdrawiam serdecznie życzę wam radosnych świąt Wielkanocnych.

wtorek, 28 marca 2017

They are all perfect

Klimaty dalekiego wschodu to jedne z moich ulubionych. Szukając inspiracji do wyzwania Szuflady obejrzałam po raz tysięczny film "Ostatni Samuraj". Bardzo go lubię i oczywiście znalazłam to czego szukałam.
Nie będę dzisiaj przedłużać i zanudzać. Zapraszam za to do obejrzenia zdjęć.
 Być może poznajecie te kwiatki? można je było już u mnie zobaczyć ale w trochę innej formie TUTAJ, TU i TU.  Mam nadzieję że można zauważyć delikatną poprawę na jakości zdjęć ;-)
 Za każdym razem kiedy powtarzam ten wzór zastanawiam się jak wiele może mieć zastosowań i wersji, już planuję kolejną.

Dla porządku jeszcze banerek konkursu.

Jak wam się podobają moje idealne kwiaty wiśni? Ja jestem nimi oczarowana. wiszą sobie u mnie nad warsztatem i poprawiają humor ;-) Wiosna tuż tuż.

środa, 22 marca 2017

Minerałów moc

Właśnie zdałam sobie sprawę, że jakoś długo mnie tu mnie było. Pogoda nie rozpieszcza choroby się nadal trzymają a ja jakaś bez siły. Trzeba coś z tym zrobić, dlatego żeby dodać sobie trochę energii postanowiłam podzielić się z wami moją kolejną pracą.
Cudowny idealny łapacz dla pewnej wyjątkowej osoby, która na co dzień obcuje z minerałami, perłami i wszystkimi tymi cudeńkami które tak kocham.

Okazuje się, że całkiem sporej ilości kamieni jeszcze nie znam bo ciężko mi wymienić wszystkie które znalazły się w tym łapaczu.


Dzisiaj będzie dużo zdjęć chciałabym pokazać wam wszystkie te wspaniałości każdy z osobna.
Łapacz wyszedł duży i piękny z wieloma piórkami, wstążkami i kamieniami. jestem z niego naprawdę bardzo dumna. Jest trochę jak burzowe niebo.


Jak wam się podoba? Ja zaczynam odkładać kamienie na mój własny minerałowy łapacz.

Mam nadzieję, że pogoda niedługo się poprawi. mam kilka prac, które czekają na zdjęcia a przy takim zachmurzeniu nic dobrego by nie wyszło.  Wiosnę przywołam w kolejnym poście jeśli uda mi się ją cyknąć choć jest mniej zielona niż zakładałam. Pozdrawiam was serdecznie.

Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem wybaczcie, że nie odpowiadałam wszystkie jednak czytałam. Poprawię się.

wtorek, 14 marca 2017

Biżuteria dla Gejszy

Obiecałam wam wyprawę do Japonii. Nadszedł czas by przedstawić moją pracę na tę inspirację. Gejsze wachlarze i jedwab były moimi pierwszymi skojarzeniami dlatego postanowiłam je wykorzystać. Kilka razy zmieniałam koncepcję całej pracy, główny element czyli jedwabny wachlarz pozostawał jednak niezmienny. Wędrował tak sobie w mojej głowie, aż trafił na grzebień do włosów.
Kolejny raz gdy przychodzi do konkursu sutasz idzie w odstawkę, nie potrafię tego zrozumieć ale też nie walczę z tym. Może następnym razem ;-) 
Jedwabnej wstążce shibori towarzyszy bardzo wiele koralików toho, fire polish, dagger,twin, drop, szkalnych kryształków. W jednym boku wachlarza umieściłam maleńkie kamienie księżycowe, okrągły kryształek okalają ametysty i hematyty a przy każdym ruchu swój ogień ujawniają krople labradorytu.


Muszę się przyznać, że coraz bardziej lubię jedwab shibori z każdym podejściem jestem bardziej zadowolona z efektów.

Tak wygląda kilka... godzin mojej pracy. Mam nadzieję, że podoba Wam się choć w połowie tak bardzo ja mnie samej. Nadal można oddać głos na swojego faworyta w konkursie  za pośrednictwem facebooka wystarczy kliknąć w zdjęcie ;-) i polubić.
Pewnie jeszcze trochę zostaniemy w temacie konkursów bo Szuflada inspiruje dalekim wschodem a praca już praktycznie skończona ;-)
Pozdrawiam was cieplutko i życzę żeby wiosna zawitała do Was jak najszybciej.

wtorek, 7 marca 2017

Na przywołanie wiosy

Na wstępie chciałam Wam serdecznie podziękować za wsparcie podczas konkursu Korallo, za komentarze  i za wszystkie oddane na moją pracę głosy. Jest mi bardzo miło i choć nie wygrałam to satysfakcja z udziału pozostała.
 Dzisiaj mam dla was moją bardzo zaległą pracę bo wykonaną jeszcze w październiku i podarowaną mojemu dziecku na święta. Moje dziecię już od baaardzo długiego czasu miało w swoich zbiorach koralikowych (tekst "mamo a mogę to?" jest nagminny więc trochę się już tego zebrało.) piękny kaboszon z motylkiem. Nie raz słyszałam prośby żeby coś z tego powstało więc w końcu się za niego zabrałam.
 Kaboszon bardzo wdzięcznie obszywał się peyotem i w ogóle bardzo miło wspominam pracę nad nim. Teraz tak mi było potrzeba koloru więc postanowiłam go w końcu pokazać szerszemu gronu . Ja chcę już WIOSNĘ!!! Już, teraz.
 Przy okazji postanowiłam że zrobię coś na czym będzie można zawiesić wisiorek z motylkiem. Tak powstał multikolorowy sznur szydełkowo-koralikowy.  nadal muszę jeszcze podszlifować tę technikę, ale idzie mi coraz lepiej.
 Całość wygląda tak ale spokojnie można zdjąć motylka, już mi się zdarzyło podkraść dziecku sam sznur ;-P 
Za zielone jeszcze się nie zabrałam choć obiecuję to sobie codziennie. mam nadzieję że skończę już tylko jedną pracę na konkurs i w końcu mi się uda.
niedługo spodziewajcie się postu z moją interpretacją Japonii. ciekawe czy komuś uda się zgadnąć która to moja praca ;-)
Pozdrawiam was ciepło i idę sprawdzić czy moje krokusy w końcu zakwitły.

środa, 22 lutego 2017

Karnawałowo.

Witajcie to znowu ja. Tym razem z iście karnawałową pracą kipiącą kolorem i blaskiem.
Od bardzo dawna chciałam zrobić sutaszową nausznicę. Ten pomysł nie dawał mi spokoju, aż w końcu za sprawą Korallo.pl pojawiła się inspiracja do której mogłam wykonać taki rodzaj kolczyka. Jeśli ktoś ma ochotę można zagłosować klikając w zdjęcie. Nagrody publiczności raczej nie zdobędę, ale każdy lajk sprawi mi przyjemność ;-)



Zadanie nie należało do najłatwiejszych bo nie mogłam przesadzić ani z formą ani z wagą żeby kolczyk dało się nosić. Pomimo pozornej wielkości kolczyk jest dość lekki nosi się bardzo wygodnie.
Do jego wykonania użyłam sznurków acetetowych ponieważ bardzo ładnie trzymają formę. Kryształki Svarowskiego i chińskie oraz taśmy cyrkoniowe dają niesamowity efekt migotania.
Kilka fotek z procesu powstawania. A był on ekspresowy. (zdjęcia z telefonu )

Postaram się jeszcze o zdjęcie na modelce ale na razie brakuje mi albo modelki albo fotografa ;-) Ale postaram się na pewno bo na uchu wygląda jeszcze lepiej ;-P
TUTAJ można obejrzeć całą galerię. warto bo prace są obłędne. Konkurencja ogromna.
Jak podoba wam się moja interpretacja Karnawału w Rio?